środa, 6 stycznia 2016

One

Lucy's POV

Z dnia na dzień jest coraz gorzej, ona tyle tego alkoholu pije..nie chciałabym więcej jej widzieć w takim stanie.

Chodzi o moja mamę, po śmierci taty wpadła w nałóg, codziennie wraca nachlana do domu ma jeszcze pracę..JESZCZE. Próbowałam jej jakoś pomoc ale niestety nie dawałam rady. Zostaliśmy we trzech, nie mamy nikogo. Jest nam bardzo ciężko, nawet mojemu bratu Chrisowi.

Cóż ja też się bardzo zmieniłam, przestałam wychodzić gdziekolwiek ze znajomymi na imprezy też nie mam ochoty od jego śmierci, minęło...niecałe dziesięć miesięcy, a ja nadal nie mogę się pogodzić z jego śmiercią.

Tak właściwie to jestem Lucy Wattson, mam niecałe osiemnaście lat i mieszkamy z moja mamą i bratem w Londynie.

-Kochanie-e wróciłam. - ledwo przytrzymując się framugi drzwi powiedziała moja mama, gdzie ona się tak szlaja?... No chyba żartuje jest po ledwo przed północą!

-Gdzieś ty była mamo!? -krzyknęłam - Jest późno! A nawet za późno..

Zanim zdążyła odpowiedzieć wyszłam trzaskając drzwiam..nie miałam gdzie pójść więc idę przed siebie i wyciągam paczkę papierosów, kiedy jestem zdenerwowana. A tak jest prawie codziennie.

Biorę jednego do ust zapalając, i chowając zapalniczkę do kieszeni. Zaciągnęłam się po czym wypuściłam dym, pomyślałam sobie, że pójdę do parku i tak też zrobiłam.

Nagle, będąc jakieś dwieście metrów od ulicy, ktoś mnie złapał za ramię i przystawił mi broń do głowy. Jeszcze jedna osoba stanęła z przodu, zabrała mi fajkę i ją do końca wypaliła po czym odezwał się..to był mężczyzna. Tak samo jak ten z tyłu ze spluwą przy mojej głowie.

-Taka ślicznotka tak późno w niebezpiecznym parku, na dodatek jeszcze pali -powiedział ze śmiechem na ustach.

-No, a coś się nie podoba?..ehmm możecie mnie puścić?! -zaczęłam się szarpać kiedy jeden z nich założył mi kajdanki ręce. Były takie niewygodne.

-Nie możemy dziecinko..

-Nie jestem żadną dziecinką-przerwałam mu.

Skądś kojarze ten głos, ale nie wiem czyj jest.
Mężczyzna miał i na sobie rurki, biała koszulę i czarna bluzę z kapturem na głowie reszta wyglądała podobnie.

-Kim wy jesteście?? Gdzie mnie ciągnięcie! - dopytując się próbuje się wyrwać ale ten który trzyma broń przy mojej głowie przyciska mocniej dajac mi znak żebym się uspokoiła, nie mogę nic zrobić i tak się nie wyrwę. Są oni zbyt silni, a jest ich jeden..dwa...pięciu!!

Trochę się bałam i chyba zbladłam. Kiedy podeszliśmy do parkingu niedaleko parku wepchano mnie do jakiegoś auta chyba BMW jest ono czarne.
Zdaje mi się, że trochę znajome, pewnie widziałam takie kiedy chodziłam po mieście.

-Wsiadaj i nic nie rób! - jeden mnie powiadomił.

Reszta weszła do środka, dwóch mężczyzn ze sobą zaczęło rozmawiać (wyglądało mi to na kłótnie) koło samochodu lecz nic nie usłyszałam, ponieważ ktoś mi wbił coś ostrego pod skórę i zaraz potem widziałam tylko mroczki przed oczami aż wszystko było czarne...

Kiedy się zaczęłam budzić byłam w jakimś domu, wszystko wyglądało na bardzo drogie, a raczej takie było.

-Widzę, że ktoś tu ma dobry gust..

-Miło mi to słyszeć -odpowiedział mi blondyn a na jego twarzy zagościł miły uśmiech bawiąc się swoją zabawką..którą jest jego broń, ahh na jakich ja psychopatów trafiłam. Pomyślałam z lekkim strachem.

Chłopaki szepczą coś między sobą, mogę podejrzewać, że mówią coś o mnie. Tylko tu nie mogę usłyszeć ponieważ poszli do kuchni, a ja byłam przypięta do fotela. Co oni chcą ze mną zrobić?? Mówię w myślach przerażona.

Czekaj czekaj ja kojarze ten głos..czy to nie ten Harry Styles z tą swoją bujną kręconą fryzurą o kolorze brązowym?!

-No to co z nią zrobimy? Za dużo chce wiedzieć! A jak już coś podejrzewa??-blondyn zwraca sie do bruneta

-Wątpię, gdyby jednak coś wiedziała wiecie ciało z takimi robimy. - odpowiedział mu Styles

-Har-ry..?! - krzyknęłam dość głośno, żeby się upenić czy się nie mylę i po chwili zza ściany wyłonił się brunet

Harry's POV

-Har-ry..?! -krzyknęła jakaś dziewczyna, pewnie kolejna dziwka Zayna.

-Co do cholery?!?- powiedziałem po cichu do siebie i poszedłem sprawdzić kto to. Kiedy wszedłem do salonu nikogo nie bylo oprócz tej brunetki.

-Harry Styles? Prawda?- powiedziała ze spokojem na co bardzo sie wkurzyłem i do niej podszedłem.

-Skąd możesz wiedzieć kim jestem?!- krzyknąłem, dziewczyna zrobiła się blada i spojrzała to na mnie, to na Zayna wybiegającego z kuchni zobaczyć co się dzieje

-Stary uspokój się, co się stało? -Niall zdezorientowany całą sytuacją.

-Nie wiem kim jesteś, ale ja jestem dawną przyjaciółką Stylesa i musimy coś sobie wyjaśnić.- odpowiedziała Niallowi. - Wow uparty jesteś, wciąż z tego nie zrezygnowałeś..- powiedziała po cichu tylko tak żebym to ja usłyszał, a ja nie wiedząc co zrobić, co powiedzieć usiadłem obok dziewczyny, odpiąłem jej kajdanki i ją mocno przytuliłem, po chwili dziewczyna oddała uścisk.

-Chłopaki! No chodźcie tu.

-Lucy?
-Hm?-dziewczyna mi odpowiedziała

-No, wiesz chciałem Cię za to dzisiejsze przeprosić i sprzed paru lat. Widząc Cię teraz zrozumiałem jakim jestem dupkiem.. Wybaczysz mi?

-Ah, dobrze wybaczę. W końcu jesteśmy jak brat i siostra, prawda? - odpowiedziała mi
-Tak! Dziękuje. - pocałowałem ją w policzek kiedy chłopaki przyszli

-Styles ty się dobrze czujesz?! -Tommlison na mnie naskoczył.
-Lepiej niż kiedykolwiek.

-Chce wam przedstawić Lucy Wattson, moją przyjaciółkę.
-Siema-jednym głosem wszyscy się przywitali i usiedli naprzeciwko nas.
-To jest Niall.-przedstawiając jej blondyna.
-Dalej Liam, Louis i Zayn

-Może obejrzymy coś?-Liam zaproponował po niezręcznej ciszy.

-Jak dla mnie świetnie -powiedziałem i wszyscy przytaknęli.

Lucy's POV

Szybcy i wciekli 7 to mój ulubiony film! Ci to naprawdę mają niezły gust.

-No to ehm.. Lucy prawda?- przytaknęłam blondynowi, to chyba Niall.-Jak to się stało, że się przyjaźnicie, Styles nic nie wspominał?
-To trochę długa historia.
-Nie spieszy nam się nigdzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz